sobota, 16 kwietnia 2016

Marzec w zdjęciach

Zauważyłam że zaniedbuje bloga na rzecz fanpage'a, właśnie przez to że na facebooku umieszczam więcej wpisów o mnie o moim dniu, codziennym jedzeniu czy ćwiczeniach. Chcę te treści również przenieść tutaj. Chcę by ten blog pozostał jak dotąd w głównej mierze o tematyce fitnesowo-dietetyczno-przepisowej, ale również chcę wpleść w niego zwykłe posty lifestylowe ;) Mam nadzieję że taka forma również Wam się spodoba!
"MARZEC W ZDJĘCIACH"

Multisport w końcu wpadł w moje ręce! 3 miesięczna siłowniana rozpusta przede mną. Kiedyś byłam posiadaczka i sama nie wiem czemu zrezygnowałam. Z multisportem treningi przychodzą łatwiej, bo można korzystać z każdego obiektu i chodzić na ogrom zajęć!! 


Jednak mimo multisportu, czasem miło poćwiczyć w domu czy na świeżym powietrzu. Poczciwa Ewka i bieganie, zaraz po siłowni, królowały w tym miesiącu! Była moc :D


W marcu również odbyliśmy wyjazd do Szczyrku, by pozałatwiać sprawy ślubne. Florysta, ksiądz, samochód, sala oraz najprzyjemniejsze: próbna fryzura i makijaż! Jestem w 200% zadowolona z efektu. Oba elementy są dokładnie takie jak samie wymarzyłam. Delikatny i romantyczny look! Przy okazji pogoda wyjątkowo Nam dopisała i można było spacerować oraz podziwiać uroku Szczyrku. 


Z innych ślubnych spraw! W marcu w końcu odebraliśmy obrączki! Długo zwlekaliśmy z ich zamówieniem, gdyż po prostu nie mogliśmy się zdecydować. Pomysłów było milion, więc i decyzja nie łatwa, w końcu są one na całe życie. Ale nareszcie są. 


Marcowe zdobycze. Kocham książki, a najbardziej kucharskie! "Bez glutenu, bez wyrzeczeń" to idealna książka o kuchni bezglutenowej dla opornych. Przepisy są bardzo proste, a przy tym nieziemsko pyszne. "Jaglany detoks" - dużo teorii, więc jeszcze nie skończyłam czytać, ale przepisy, które są na końcu bardzo przypadły mi do gustu. 


W końcu zawitała też wiosna! W domu zazieleniło się i zażółciło. Uwielbiam mieć świeże kwiaty w domu <3


Końcem marca, oczywiście Święta Wielkanocne. Mimo że nie zaczęły się zbyt dobrze (narzeczony trafił do szpitala), to na całe szczęście przebiegły spokojnie i w rodzinnym gronie. Królowały raczej lekkie potrawy, sałatki na jogurcie i dietetyczny wegański żurek, który robiłam pierwszy raz w życiu i smakował całej rodzinie . Nawet tej nie wege części. Dodatkowo jestem z siebie dumna- utrzymałam mimo świąt zdrową dietę!! ;)


W marcu kilka razy wpadło też Nasze ukochane sushi. Dawno nie jedliśmy tych pyszności, ale dzień kobiet sprawił, że trafiła się ku temu okazja. I gdy już raz zjedliśmy, potem nie mogliśmy przestać. To zdecydowanie moje ulubione danie!!!


I na koniec najlepsze! W końcu zakryłam swój stary, brzydki i krzywy tatuaż. Zdecydowałam się na delikatny i kobiecy wzór: jaskółki. Uwielbiam moje nowe maleństwo, w końcu nie wstydzę się chodzić z odkrytymi plecami :)


To był dobry miesiąc! Czekam jednak na słońce, ciepło, dłuższe dni i wciąż odliczam do wesela. To już coraz bliżej!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz