Zauważyłam że zaniedbuje bloga na rzecz fanpage'a, właśnie przez to że na facebooku umieszczam więcej wpisów o mnie o moim dniu, codziennym jedzeniu czy ćwiczeniach. Chcę te treści również przenieść tutaj. Chcę by ten blog pozostał jak dotąd w głównej mierze o tematyce fitnesowo-dietetyczno-przepisowej, ale również chcę wpleść w niego zwykłe posty lifestylowe ;) Mam nadzieję że taka forma również Wam się spodoba!
"MARZEC W ZDJĘCIACH"

Multisport w końcu wpadł w moje ręce! 3 miesięczna siłowniana rozpusta przede mną. Kiedyś byłam posiadaczka i sama nie wiem czemu zrezygnowałam. Z multisportem treningi przychodzą łatwiej, bo można korzystać z każdego obiektu i chodzić na ogrom zajęć!!

Jednak mimo multisportu, czasem miło poćwiczyć w domu czy na świeżym powietrzu. Poczciwa Ewka i bieganie, zaraz po siłowni, królowały w tym miesiącu! Była moc :D


W marcu również odbyliśmy wyjazd do Szczyrku, by pozałatwiać sprawy ślubne. Florysta, ksiądz, samochód, sala oraz najprzyjemniejsze: próbna fryzura i makijaż! Jestem w 200% zadowolona z efektu. Oba elementy są dokładnie takie jak samie wymarzyłam. Delikatny i romantyczny look! Przy okazji pogoda wyjątkowo Nam dopisała i można było spacerować oraz podziwiać uroku Szczyrku.



Z innych ślubnych spraw! W marcu w końcu odebraliśmy obrączki! Długo zwlekaliśmy z ich zamówieniem, gdyż po prostu nie mogliśmy się zdecydować. Pomysłów było milion, więc i decyzja nie łatwa, w końcu są one na całe życie. Ale nareszcie są.

Marcowe zdobycze. Kocham książki, a najbardziej kucharskie! "Bez glutenu, bez wyrzeczeń" to idealna książka o kuchni bezglutenowej dla opornych. Przepisy są bardzo proste, a przy tym nieziemsko pyszne. "Jaglany detoks" - dużo teorii, więc jeszcze nie skończyłam czytać, ale przepisy, które są na końcu bardzo przypadły mi do gustu.



Końcem marca, oczywiście Święta Wielkanocne. Mimo że nie zaczęły się zbyt dobrze (narzeczony trafił do szpitala), to na całe szczęście przebiegły spokojnie i w rodzinnym gronie. Królowały raczej lekkie potrawy, sałatki na jogurcie i dietetyczny wegański żurek, który robiłam pierwszy raz w życiu i smakował całej rodzinie . Nawet tej nie wege części. Dodatkowo jestem z siebie dumna- utrzymałam mimo świąt zdrową dietę!! ;)




W marcu kilka razy wpadło też Nasze ukochane sushi. Dawno nie jedliśmy tych pyszności, ale dzień kobiet sprawił, że trafiła się ku temu okazja. I gdy już raz zjedliśmy, potem nie mogliśmy przestać. To zdecydowanie moje ulubione danie!!!

I na koniec najlepsze! W końcu zakryłam swój stary, brzydki i krzywy tatuaż. Zdecydowałam się na delikatny i kobiecy wzór: jaskółki. Uwielbiam moje nowe maleństwo, w końcu nie wstydzę się chodzić z odkrytymi plecami :)

To był dobry miesiąc! Czekam jednak na słońce, ciepło, dłuższe dni i wciąż odliczam do wesela. To już coraz bliżej!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz