Nie ustawie sobie wyzwania na 400 dni bo z góry wiem że skazany będzie on na porażkę. Niektórzy lubią wyzwania długie, popularne 100 dni do..., jednak wiem że na mnie to nie działa. Dużo łatwiej jest trzymac się planu, gdy cele i zadania podzielone sa na mniejsze części. To takie punkty kontrolne, które obrazują postepy, wyniki, w których bez poczucia winy można zmodyfikować założenia i zadania.
Postaram się robić plany miesiączne, które będę dzieliła i podsumowywała tygodniowo. 7 dni to okres, w którym organizm odczuje zmianę i dostosuję się do niej, a jednocześnie my nie znudzimy się ustalonym zadaniem.