poniedziałek, 5 października 2015

Zmiany czyli nowa zakładka na blogu + wrzesień w zdjęciach.

Dużo ostatnio się u mnie dzieję, zaczynamy coraz bardziej intensywne przygotowania do ślubu, mam nowe pasję i zajęcia oraz zaczął się rok akademicki. Postanowiłam, więc utworzyć nowy dział na blog, o tytule "lifestyle". Będę tam umieszczać wszystko o mnie, o wycieczkach, poszukiwaniu sukni czy zaproszeń, fit randkach, pasjach i wszystkich rzeczach dotyczących mojego życia, a nie tylko diety, przepisy i fitness. 

Zauważyłam że zaniedbuje bloga na rzecz fanpage'a, właśnie przez to że na facebooku umieszczam więcej wpisów o mnie o moim dniu, codziennym jedzeniu czy ćwiczeniach. Chcę te treści również przenieść tutaj. Chcę by ten blog pozostał jak dotąd w głównej mierze o tematyce fitnesow-dietetyczno-przepisowej, ale również chcę wpleść w niego zwykłe posty lifestylowe ;) Mam nadzieję że taka forma również Wam się spodoba!



Zaczynamy! Pierwszy wpis z tej serii to "WRZESIEŃ W ZDJĘCIACH"


Pole dance, nowa pasja. Od pierwszych zajęć zakochałam się w "rurze". Mimo krótkiego stażu (3 tygodnie) nauczyłam się wiele sztuczek i pozycji. W dodatku niesamowicie wzmocniły mi się ręce. Na pierwszych zajęciach nie umiałam nawet zawisnąć na rurze, nie mówiąc o podciągnięciu się czy zawiśnięciu do góry nogami, Z zajęć na zajęcia, mimo że chwilami było bardzo ciężko, a siniaków nie dało się zliczyć, idzie mi coraz lepiej i czuję się coraz silniejsza, a to najlepsza nagroda. Już nie mogę doczekać się bardziej zaawansowanych trików. 
Pumpkin spice latte w dwóch odsłonach. Oryginalna Starbucksowa oraz moja domowa . Obie pyszne.<3 "Domowe" jest jednak lepsze, gdyż mogę pić je w domowym zaciszu, w ciepłych kapciach i dresie. 
Randka? Nie, zwykły obiad. Uwielbiam wspólne spędzanie czasu, a obiad jest idealnym momentem by naprawdę pobyć sam na sam i porozmawiać, bez zbędnych telefonów, komputerów i telewizji. Na zdjęciu pyszna domowa tarta ze szpinakiem i pomidorami w towarzystwie sałaty z oliwą i cytryną, a do picia pyszna woda z mrożonymi truskawkami. Pierwszy raz przygotowana, a od razu podbiła nasze serca.



Zaproszenia. Są cudowne. Dokładnie takie jak sobie wymarzyliśmy. Delikatne, stonowane i w kolorze przewodnik ślubu. Pierwsze rozdawanie już za nami. Uświadomiło mi to że do ślubu wcale nie zostało tak dużo czasu. Jednak to zdecydowanie bardzo przyjemny czas, czas oczekiwania <3

Moje wrześniowe uzależnienia: sałatka grecka, zielona herbata oraz książka "Grey". Te trzy rzeczy gościły u mnie niemal codziennie :)



Ulubieńcy miesiąca (chyba nie tylko tego, ale i kilku kolejnych:) ): DYNIE. Każdy rodzaj i pod każdą postacią. Pyszny smak jesieni. Zdecydowanym faworytem jest aromatyczny i rozgrzewający krem z dyni. Odrobina nieba na ziemi.




Odrobina relaksu.

Ta dietetyczna: czyli śniadanie przygotowane przez narzeczonego. Zdecydowanie zna mnie najlepiej i wie co lubię. Granola z jogurtem i owocami, woda z cytryną, zielony jęczmień oraz zielona herbata, to mój poranny asortyment 



...Oraz ta niedietetyczna. 
Milke oreo jadłam po raz pierwszy i trafia ona od razu na moją listę słabości.  Jedne cheat przez cały wrzesień to dobry wynik. Z umiarem wszystko jest dozwolone.


Nie obyło się również bez porządnych treningów. Jeśli o nie chodzi, wrzesień należał zdecydowanie do jednego z najaktywniejszych miesięcy. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, spisałam się!!


I na koniec poranny rytuał. Nie ważne że jest 6 rano, nie ważne że śpieszę się do pracy. Codziennie rano muszę mieć chwilę dla siebie by zjeść śniadanie i wziąć głęboki oddech przed wyzwaniami dnia codziennego. To moja chwila!


Wrzesień zaliczam do udanych i bardzo pozytywnych miesięcy. Oby każdy kolejny był taki sam, albo lepszy!

2 komentarze:

  1. U mnie też w kuchni króluje dynia :)
    p.s. zaproszenia są przepiękne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję ;) o tak na jesień dynia rządzi :) 💜💜

    OdpowiedzUsuń