To były zdecydowanie jedne z najlepszych Świąt do tej pory :)
Minęły bardzo szybko, ale mimo to, muszę przyznać że odpoczęłam, doładowałam akumulatory oraz nabrałam siły i motywacji, by kontynuować moją walkę o lepszą wersję siebie;)
Wigilia była podwójna. Jedną spędziliśmy u moich rodziców, drugą u mamy Wojtka. Obie pełne ciepła, radości i ogromu pyszności :) Uwielbiam, gdy w Wigilie jesteśmy wszyscy razem i możemy cieszyć się sobą, bez pośpiechu, bez marudzenia i bez zmartwień.
Chyba byliśmy w tym roku wyjątkowo grzeczni bo prezentów pod choinką było mnóstwo!
Jestem wdzięczna za każdy prezent, tym bardziej, że wszystkie były w 100% trafione. Wymarzona bluza, piękna piżamka i wygodne futrzaste skarpety, piękny komplet bielizny i książka A. Maciąg "Smak szczęścia". Nawet Nasze zwierzaczki, Leon i Tekila, znalazły pod choinką przysmaki i zabawki;) Ale i tak najlepszym prezentem była obecność wszystkich w te święta i możliwość spędzenia czasu razem <3 Dziękuję za te Święta!
Po wigiliach, powrót do domu, spotkanie ze znajomymi i wspólne leniuchowanie. Oczywiście w nowej piżamie :)
Drugi dzień Świąt, rozpoczęliśmy wspólnym śniadaniem w piżamach. W końcu Świąteczny czas musi być leniwy i na luzie. Ja, Wojtek i mój brat, który został u Nas na noc po Wigilii pałaszowaliśmy świąteczne pyszności. Już było nieco dietetycznej. Mimo że potrawy świąteczne, to moje były w lżejszej wersji: pełnoziarniste paszteciki, wegański pasztet, sałatki z jogurtem, owoce i warzywa. Dietetyczne nie znaczy niesmaczne. Wszyscy zajadali się ze smakiem.
Po Świątecznym śniadaniu i wczorajszych dwóch kolacjach Wigilijnych trzeba było spalić co nieco kalorii. Pogoda dopisywała, +7 stopni, słońce świeciło, spacer przed obiadem był więc najlepszą opcją. W Święta postanowiłam zaprzestać ćwiczeń, odpocząć i zregenerować się, gdyż grudzień był dla mnie bardzo intensywnym miesiącem (praca, praktyki, studia), dlatego spacer był idealną formą aktywności. Można się rozruszać, a jednocześnie pobyć z najbliższymi, porozmawiać i pośmiać się.




Po Świątecznym obiedzie u rodziców pora na relaks. Oświetlona choinka, tańczące płomienie w kominku, kawa w wielkim kubku i książka. Czy może być piękniej? Takie chwilę, gdy można całkowicie zwolnić i uciec od codziennego zgiełku oraz gonitwy są najprzyjemniejsze. Trzeba je celebrować i dziękować za nie.

Po powrocie do domu ciąg dalszy piżamowego lenistwa i oczywiście jak to w Święta Kevin <3



Oby każde kolejne Święta był tak udane i co najważniejsze spędzone w tym samym gronie.









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz