Do zrealizowania miałam:
- 2 wyzwania główne(bieganie oraz brak podjadania), które będą dalej wykonywane do końca miesiąca, oraz
- 2 wyzwania dodatkowe(wegańsko oraz zielone koktajle raz dziennie) :)
Wklejam tabelkę, która najlepiej obrazuję, jak udało mi się wykonać postawione zadania.
Powiem tak chwilami nie było łatwo, ale dałam radę bez większego wysiłku (no nie we wszystkich wyzwaniach). To dopiero pierwszy tydzień, więc są we mnie jeszcze emocje, burza energii i pozytywne nastawienie. Mam nadzieje że tak będzie do końca mojej drogi ;) Jestem mega zadowolona i dumna z siebie, ale nie osiadam na laurach, tylko działam dalej z jeszcze większą mocą :) Do celu jeszcze daleko :)
Musiałam jednak zmodyfikować jedno wyzwanie: mianowicie bieganie. Czasem ciężko mi się zmusić do biegania, a szkoła, kurs i studia utrudniają regularne treningi. Bieganie zmieniam więc na bieganie + rolki. Rolki sa przyjemne, uwielbiam je, spalają tyle samo kalorii, angażują podobne mięśnie, a w dodatku mogę ten czas spędzić z narzeczonym, bo na rolki jeździmy razem :) Więc bardziej to do mnie przemawia, dlatego też wolę lekko zmodyfikować wyzwanie, niż robić coś z niechęcią i na siłę.
W dodatku.... pokochałam weganizm. Nawet nie wiedziałam, że taki sposób odżywiania, tak pozytywnie na mnie działa: chyba zdecyduje się na "wege" :) ale... o tym będzie osobny wpis, gdyż chciałabym to szerzej opisać :)
Jeśli chodzi o cele na kolejny tydzień:
Zostają 2 cele główne: brak podjadania oraz bieganie/rolki, zielony koktajl dziennie również zostaje, bo bardzo mi się to wyzwanie spodobało. Wege przestaje być wyzwaniem bo wdrażam taki styl odżywiania w codzienne menu (jak pisałam, więcej o tym w następnym wpisie)
dochodzi codzienna praktyka jogi! 20-40 minut dziennie! myślę, że nie będzie to trudne, gdyż jogę uwielbiam, jednak znów chodzi mi o systematyczność. Chciałabym w końcu dojść do takiego poziomy, w którym bez problemu stanę na rękach, zrobię pozycję skorpiona bądź kruka. W tym momencie moje ręce po prostu są na to za słabe. Dlatego stawiam na codzienną praktykę jogi, i nie mam na myśli 20 minut relaksu, lekkie asany i medytację, lecz pracę nad siłą mięśni głównie rąk oraz naukę trudniejszych asan, z którymi mam problem. W końcu praktyka czyni mistrza :)
Kolejny tydzień przede mną! Do wesela zostało 393dni! Trzymajcie kciuki!

Super! Powodzenia w następnym tygodniu ;)
OdpowiedzUsuń